Aktualności

Skandynawia w długi weekend…

06.09.2012

Plan był prosty – 5 dni, w tym 3 dni w Skandynawii, wyspy Zelandia i Olandia, przejazd wybrzeżem Szwecji do Ales Stenar, następnie mostem Oresund do Danii, zwiedzanie Kopenhagi i zamku Hamleta w Helsingorze oraz okrążenie Olandii. Udział w wyprawie wzięły Suzuki Bandit 650SA oraz Suzuki DL650A V-strom.
Wystartowaliśmy z Białegostoku o 10 rano, pogoda doskonała przez cały wyjazd. Z trudem udało się spakować niezbędne minimum rzeczy oraz sprzętu campingowego tylko w 2 kufry centralne, ale się udało.
Pierwszego dnia do przejechania było około 450 km, a ponieważ mieliśmy na to cały dzień przejechaliśmy przez praktycznie całe Mazury i Warmię, by dopiero w Pasłęku wbić się w krajową 7. Późnym popołudniem dojechaliśmy do Gdyni i zaokrętowaliśmy się na promie. Dużym plusem tej przeprawy było to, że prom płynął w nocy i nie traciliśmy cennego czasu.

Na ląd zjechaliśmy w Karlskronie i skierowaliśmy się na Ystadt. Przeszliśmy na nawigację manualną, tak by możliwie najdłuższą część tego odcinka pokonać wzdłuż wybrzeża. Ta część Szwecji - Skania jest regionem typowo rolniczym, dlatego też krajobraz - pola uprawne i pastwiska miejscami był monotonny.
Dotarliśmy do Ales Stenar, czyli szwedzkiego „Stonehenge”. Z klifu na którym jest położony, rozciąga się wspaniały widok na morze, który rekompensuje trudy około pięciuset metrowej „wspinaczki” na klif, w pełnym słońcu i motocyklowym rynsztunku (buty oczywiście nieprzemakalne).

Z Ystadt pojechaliśmy na zachód w kierunku Malmo. Cieśninę Sund, oddzielającą Szwecję od duńskiej wyspy Zelandia, na której położona jest Kopenhaga, przekroczyliśmy najdłuższym w Europie mostem Oresund (prawie 8 kilometrów i następnie 3,5 kilometrowy tunel).

Zakwaterowanie na campingu w Charlottenlund na obrzeżach Kopenhagi, nad samym morzem, w starym wojskowym forcie obronnym, a potem na podbój miasta. Kopenhaga jak zwykle piękna. Zwiedzanie zakończyliśmy kuflem piwa w historycznym porcie Nyhavn.

Przed południem wystartowaliśmy ponownie, tym razem w kierunku Helsingoru. Ten 35 km odcinek pokonujemy drogą 152. Nie opłaca się wjeżdżać na autostradę. Trasa niemal na całej długości, przebiega malowniczym wybrzeżem Zelandii. W Rungstedlund nad samym morzem znajduje się dom i muzeum Karen Blixen – autorki Pożegnania z Afryką, który szybko zwiedziliśmy i dalej w drogę.
Dotarliśmy do Zamku Kronborg, olbrzymiej fortecy z XV w., położonej na wysuniętym w morze cyplu. Zamek rozsławił William Szekspir w dramacie Hamlet, którego akcja działa się właśnie tu.

Z Helsingoru do Helsingborga w Szwecji przedostaliśmy się promem w około 20 minut. Stamtąd trasą przez Hasselholm (droga 21), Almhult (droga 23) i Kalmar (droga 120 przechodząca w drogę 25 dotarliśmy do Borgholm na Olandii. Te 340 km odcinek to kwintesencja Skandynawii i jej szerokich krętych i pofałdowanych asfaltów, a po drodze pełno polodowcowych dzikich jezior ze skalistymi wybrzeżami i wyspami.

Na Olandię dostaliśmy się mostem Oland (nieco ponad 6 km). A tam po wyprzedzeniu kolumny pojazdów z bocznej drogi włączyło się do ruchu rodzinne, ciemnoszare kombi lokalnej produkcji. Zaraz po wjeździe w teren zabudowany ujrzeliśmy w lusterkach kolorowe światełka… Panowie policjanci poinformowali nas uprzejmie o możliwości zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości. Ostatecznie po wymianie uprzejmości, przeprosinach za złamanie królewskiego prawa i obietnicy rychłej poprawy, udzielili nam upomnienia i pojechaliśmy dalej. W kilka minut później znaleźliśmy ciekawy camping i w miejscowym lokalu mogliśmy odpocząć przy lekkim szwedzkim piwie oraz wybornym marynowanym łososiem (granad lax).

Kolejnego, ostatniego już dnia „wyprawy” okrążyliśmy Olandię zwiedzając latarnię morską położoną na najdalej na południe wysuniętym jej krańcu i przejechaliśmy do portu w Karlskronie. Po nocy na promie wylądowaliśmy znów w Gdynii i stąd już prostszą droga do Białegosotoku.
Łącznie na koła nakręciliśmy około 2.000 km i planujemy znacznie więcej.

 

Poniżej przykładowe koszty jakie ponieśliśmy (1 osoba + motocykl):

« wróć